To pytanie nurtuje mnie właściwie codziennie. Praca w ROCKZie sprawia, że poznaje mnóstwo ludzi- w większości naprawdę w porządku. Problem polega na tym, że im bardziej się z kimś dogadasz tym bardziej jego zespół daje dupy na scenie. Oczywiście nie zawsze i nie jest to sztywna zasada, ale baaaardzo często się to zdarza.. niestety.
Nauczyłem się formułować po koncercie swoje opinie (bo zawsze jestem o to pytany) tak, żeby była to jakaś konstruktywna krytyka, a nie mega nieszczere "było dobrze"- nie mniej trudno jest powiedzieć osobie z którą przed chwilą się zaprzyjaźniłem "stary, dajcie sobie spokój- z tego nic nie będzie- jesteście do dupy" tym bardziej, że wszyscy jego znajomi podbiegają i krzyczą, że było super i że są z niego dumnie...
Cóż... dziwnie by było jakby każda kapela była świetna. Widocznie muszą być też beznadziejne, żeby gwiazdy mocniej świeciły, a ja żebym nie popadł w zupełny zachwyt muzyką ogólnie rockową.
Nauczyłem się formułować po koncercie swoje opinie (bo zawsze jestem o to pytany) tak, żeby była to jakaś konstruktywna krytyka, a nie mega nieszczere "było dobrze"- nie mniej trudno jest powiedzieć osobie z którą przed chwilą się zaprzyjaźniłem "stary, dajcie sobie spokój- z tego nic nie będzie- jesteście do dupy" tym bardziej, że wszyscy jego znajomi podbiegają i krzyczą, że było super i że są z niego dumnie...
Cóż... dziwnie by było jakby każda kapela była świetna. Widocznie muszą być też beznadziejne, żeby gwiazdy mocniej świeciły, a ja żebym nie popadł w zupełny zachwyt muzyką ogólnie rockową.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz