Witaj w moim świecie! Rock, metal i historie absolutnie nie związane z tematyką muzyczną przeplatają się tutaj zupełnie bez składu i ładu. Skoro tu trafiłeś i masz zamiar to wszystko czytać nie próbuj tego sobie poukładać, zrozumieć ani poszufladkować. Nikt Cię tutaj szczególnie nie zapraszał ale skoro już jesteś... enjoy!

środa, 31 marca 2010

Już wakacje?

Czyżby już? Czy pierwsze promienie słońca skutecznie wygoniły fanów mocnych gatunków z klubów? Koncerty na które normalnie pchano się drzwiami i oknami teraz trudno nazwać koncertami- raczej trochę bardziej otwartymi próbami.

Wiadomo nie od dziś, że koncerty w sezonie letnim mają zawsze raczej słabą frekwencje. Ludzie wolą o wiele bardziej wydarzenia na świeżym powietrzu. No i ok, ale...

Mamy jeszcze marzec (no już prawie kwiecień), a zjawisko marazmu można zauważyć już miesiąca :/ W moim przypadku to akurat nie wróży niestety nic dobrego.

Coż... pożyjemy zobaczymy :]

poniedziałek, 29 marca 2010

Ostrośc na nieskończonośc

Jak już kiedyś wspominałem (a może i nie) jeśli utwór ma w sobie coś z czym jestem w stanie się zidentyfikować na pewno będę do niego wracał i to nie raz!

Cały zbiór takich utworów ma Coma. I na prawdę żal mi tych, co twierdzą, że "Coma nie jest tym czym się im wydaje", że "bardzo dużo jest w tym wszystkim udawania" oraz że "jest to pełna komercha"... niestety prawda jest taka, że zespołów, które mają takie teksty i tak potrafią grac emocjami za pomocą dźwięków jest mniej niż palców u lewej nogi. W porównaniu do ostatniego hitu zespołu Ira ("żyje- dobrze mi z tym") Coma wypada niczym wykładowca polibudy przy przedszkolaku.

I kiedy już myślę, że znudziła mi się ich twórczość zawsze wtedy przypomina mi się utwór, który tak strasznie psuje mi do wszystkiego, że aż ciarki mi przechodzą po plecach ... moim zdaniem co najmniej niebywałe :]

piątek, 26 marca 2010

Znowu nie o tym co miało byc

Zastanawiam się czy naprawdę dzisiaj napisać to co myślę, czy to co sobie wymyśliłem wczoraj ze napiszę...

Macie tak czasami, że wszyscy wokół Was nie dostrzegają jakiejś prawdy, która dla Was jest oczywista. Wszyscy na okołu mówią "wyluzuj" a Ty wiesz, że wyluzowanie teraz będzie miało konsekwencje za jakiś czas i wtedy już będzie naprawdę przejebane?

Owszem- jestem człowiekiem pochopnie podejmującym decyzje i tak zgadza się- nie zawsze podtrawię usiąść i przemyśleć wszystko dokładnie oraz zaplanować działanie. Ale kurwica mnie normalnie strzela jak mam wrażenie, że nie jestem w stanie zrobić absolutnie nic, żeby coś zmienić wokół siebie.

Cóż, po raz kolejny zboczyłem z tematu tego bloga na swoje prywatne przemyślenia... ale to o wiele bardziej "potrzebny" mi temat niż wrzuty na Indie Rock :]

czwartek, 25 marca 2010

Polski standart tras koncertowych

Zabawne jak często zdarza się mi rozmawiać z zespołami, które przybywają akurat po koncercie np. w Poznaniu "U Bazyla". Czasami mam wrażenie, że kilka klubów w Polsce powinno razem utworzyć siec rockowych knajp. Coś jakby Hard Rock Cafe. Klub Madness we Wrocławiu, U Bazyla w Poznaniu, No Mercy w Warszawie, Estrada w Bydgoszczy, OdNowa w Toruniu, Mechanik w Gdańsku i ROCKZ w Gdyni to właściwie szablon tras koncertowych zespołów, które na własną rękę zorganizowali transport i zebrali środki aby zjechać całą Polskę i wystąpić dla fanów- a przynajmniej ciekawskich miłośników wiadomego gatunku.

Problem polega na tym, że kluby te odwiedzają przeważnie zespoły, których nikt nie zna albo nawet nikt nie ma ochoty poznać, więc konia z rzędem temu kto powie mi jak na takich trasach zarobić lub chodziarz odzyskać utopione środki.

Na szczęście są kapele których to nie zraża i wracają w wyżej wymienione miejsca kilkukrotnie, aż w końcu zgromadzą gromadkę wiernych fanów w każdym z tych miast.

środa, 24 marca 2010

W poszukiwaniu alternatywy

Muszę się do czegoś przyznać. Czasami mam dosyć rocka, metalu i wszystkich odmian gitarowego grania. Problem niby błahy przecież można wyłączyć muzykę lub... posłuchać czegoś innego. Z tym że od dobrych kilku lat próbuje odnaleźć alternatywę. Sprawdzałem już wszystkie nowoczesne gatunki typu drum&bass'y, chillouty itp. i nic... Absolutnie żadna muzyka nie daje mi jakichkolwiek pozytywnych odczuć. Pomijam oczywiście dźwięki, które mnie wręcz wkurwiają od pierwszych taktów.

Nie chce mi się wieżyc, że nie ma alternatywy u mnie dla metalu... ale każda próba poszukania czegokolwiek kończy się włączeniem eski rock lub rock megastacji... Ktoś ma jakiś pomysł?

wtorek, 23 marca 2010

Wirtualna schizofrenia

Dzisiaj nie o muzyce... Zastanawiam się i to nie od wczoraj, ale już od dobrych kilku lat co jest przyczyną sukcesu witryn typu web 2.0 (społecznościówek, blogów itp.). Odpowiedz jest niby oczywista - możemy w nich kreować swój wizerunek dowolnie i jak tylko chcemy, żeby ludzie nas widzieli. Ale po co? Czy każdy ma coś ciekawego do zaprezentowania? Czy każdy ma własną wizję na siebie? Czy nie uważacie, że jest to trochę śmieszne?

Staram się pisać tutaj swoje opnie. Wyrażać się jak najbardziej szczerze i bez "filozowania", ale czy sam nie dałem się wciągnąć w wir kreowania swojego wirtualnego odpowiednika? Takiego trochę "niby znawcę tematu", "niby krytyka muzycznego" z twardymi jak skała przekonaniami. Damn... I nawet teraz kiedy się nad tym zamyślam trudno mi oddzielić swojego prawdziwego ja od tego Goliath'a online.

Może to ta sama osoba? Może nie? hmmm

poniedziałek, 22 marca 2010

Trompka, pompka i lewarek

Ostatnio słuchając jakiś tam kawałków w jakimś tam radiu wsłuchałem się w sekcje... dętą jakiegoś tam zespołu i muszę stwierdzić jedno- Niema mniej pasujących do siebie brzmień jak puzon i przesterowana gitara elektryczna. Znowu pewnie oburzę większość czytelników tego bloga, którzy lubią się bawić przy wszelkiego rodzajach folk-rockach, no ale sory. odrazu przychodzi mi namyśl text: "To je krótczi, to je dłudźi, To cesarza stolëca." - czyli pełne Kartuzy nie obrażając rodowitych kaszubów i mieszkańców Kartuz.

Ja sam osobiście nie czuje połączenia instrumentów w które się dmucha z instrumentami które się "szarpie"- może jeszcze nie trafiłem na coś co by mi wpadło w ucho :]

"To je całé, to je pół To je oseł, a to wół"

sobota, 20 marca 2010

Sobota...


Weekend... jak pewnie zauważyliście w weekend raczej posty się nie pojawiają. Przyczyna jest oczywiście oczywista ;)

Zapraszam więc już w poniedziałek!

piątek, 19 marca 2010

Z serii "odkrycia Goliath'a"

Bywa czasami tak, że słyszysz o jakimś zespole, przewija Ci się na portalach, na rozpiskach koncertowych klubów i na plakatach, a tak naprawdę nie wiesz o co chodzi...

Dokładnie miałem tak z zespołem Kręgi! I niby już kiedyś ich słuchałem, ba! nawet rozmawiałem z nimi przez telefon, żeby zorganizować im koncert, ale nigdy nie posłuchałem ich do końca, nie wczułem się w dźwięki przez nich generowane. Aż do dzisiaj... właściwie to wczoraj...

Zespół Kręgi strasznie mi się kojarzy z twórczością jaką sam chciałem dłubać gdy sam siebie jeszcze nazywałem hucznie "muzykiem" (w latach '99-2000). Niby rock, ale taki bardziej do rozmyśleń... do stworzenia klimatu i przewijania oczami wyobraźni swoich marzeń- jeśli wiecie o co mi chodzi. Czysty wokal, który rzeczywiście identyfikuje się z tym co śpiewa! Melodyjne riffy i przemyślana sekcja- nice! :)

Posłuchajcie sami: http://www.myspace.com/kregipl

czwartek, 18 marca 2010

Słodkie lenistwo

Miało być dzisiaj o Black Metalu, ale nie będzie. Dzisiaj będzie o leniuchowaniu.

Jestem chyba jednym z najbardziej leniwych stworzeń na świecie. No może oprócz mojego kota Rog-R'a chociaż mu się chce ruszyć tyłek do miski, żeby nie umrzeć z głodu, a ja w tym momencie zbieram się już 30 min, żeby zrobić sobie śniadaniową kanapkę. A, że stwierdziłem, że bez kanapki nie zaczynam pracy to wszystko stoi...

Lenistwo to straszna choroba- często udaje mi się ją przezwyciężyć, ale to tylko dla tego, że po tym jak coś zrobię mam perspektywy na nie robienie już niczego. Właściwie do tego stopnia jestem leniwy, że możliwość leżenia "kołami do góry" staje się dla mnie nagrodą. Naprawdę trzeba być wielbicielem leniuchowania, żeby pracować po to żeby móc potem w spokoju delektować się słodkim nieróbstwem.

Głodny jestem... :/ Czemu mój kot nie umie robić śniadania?

środa, 17 marca 2010

Girl Power


Ostatnio oskarżono mnie, a raczej zwrócono mi uwagę bo "oskarżono" to dużo za mocne słowo, że faworyzuje wokalistki w muzyce metalowej. Od razu mówię, że nie chodzi o gotyk coldwave oraz inne klimaty w których lubuje się np. Alkor XIII.

Nie będę się bronił i udowadniał, że tak nie jest. Prawie zawsze jak pojawia się growlujący dobry damski wokal w ostrej muzyce przyciąga to moją uwagę bardziej niż męskie odpowiedniki. Alissa White-Gluz z The Agonist, Cristina Scabbia z Lacuna Coil czy też Dilana z jednego z amerykańskich show, a nawet Marzena Drzeżdżon z naszego trójmiejskiego Empire to naprawdę utalentowane dziewczyny i nie szufladkujcie tej opinii jako zwykły "męski punkt widzenia" tylko postarajcie się znaleźć wokalistów, którzy z taką samą mocą Was zaskoczą energią!

Na przekór wszystkiego... jak kiedyś doczekam się córki pierwszą jej zabawką będzie zestaw perkusyjny :D

wtorek, 16 marca 2010

Teoria podziału odbiorcy


No i wróciłem! Zdecydowanie było mi to potrzebne! Na spokojnie mogę działać dalej z oczyszczonym umysłem! Ale nie o tym dzisiaj!

Podczas tych niedługich wakacji wpadła mi do głowy (nie ukrywam, że po kolejnej dyskusji muzycznej z emerem) myśl o podejściu słuchacza do muzyki. I tutaj znowu krystalizuje mi się w głowie mały podział na osoby, które podchodzą do utworu muzycznego jako tzw. produktu i osoby którzy te same dźwięki rozkładają na wyrażenie narratora i zaprezentowanie umiejętności technicznych.

Pierwsi absolutnie mają w nosie co za przesłanie niesie tekst, gówno ich obchodzi na jakich instrumentach dany fragment został nagrany. Utwór ma wywoływać takie a nie inne odczucia, wrażenia słuchowe, które mają nawet wpływ na nastrój danego dnia.

Drudzy to na prawdę dziwna grupa, która w utworze słyszy, że wokalista był tego dnia uśmiechnięty; w celu wydobycia takiego a nie innego brzemienia gitarzysta użył wiosła starszego od niego; a perkusista.. coż... kto rozumie perkusistów (?) ;).

Pomijając absolutnie gusta muzyczne, myślę, że taki podział na słuchaczy ma sens. I jakby głębiej w to się wdrążyć to takie samo zjawisko można dostrzec w każdej innej dziedzinie sztuki- malarstwie, tańcu oraz fotografii.

niedziela, 7 marca 2010

Viva espana


Spadam stąd! Wyjeżdżam z kraju się wyluzować. Nie mam zamiaru usłyszeć ani jednego dźwięku z pogranicza rocka. Ciężki naprawdę mega wukrw na niektóre rzeczy pozostawiam do ochłonięcia!

Dalszy ciąg po 15 marca! Do zobaczenia! Viva espana!

piątek, 5 marca 2010

Złośc motywuje!


Dzisiaj (zresztą po wczoraj) ciągłe zdenerwowanie, napięcie i zwykły ludzki wkurw stał się przyczyną zrealizowania w 100% całego dziennego planu. Pomijam, że zaraz ruszam do klubu i pewnie okaże się, że jednak doba potrafi zakończyć się zupełnie inaczej niż jest to przewidziane, ale miejmy nadzieje, że to tylko nieuzasadniony pesymizm.

Po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że w życiu trzeba czasami się wkurzyć, żeby przez coś przejść. Tym samym absolutnie odcinam się od światopoglądu ludzi niby wiecznie wyluzowanych- jedna wielka bzdura!

Może ma to tez związek z muzyką... W końcu metal jest powszechnie uznawany, za dźwięki powstałe w wyniku jakiejś złości czy innych negatywnych uczuć- to też akurat wsadziłbym między bajki bo sam słuchając (czy w przeszłości tworząc) tego typu muzykę czułem najzwyklejszą w świecie radość. Z czystego lenistwa w tym miejscu olewam zastanawianie się nad tym i jadę do ROCKZa się powkurzac :)

czwartek, 4 marca 2010

O nie! już jest dzisiaj


Macie czasami tak, że wstajecie i pierwsza myśl, która wam przyjdzie do głowy to "o nie! już jest dzisiaj". Ja tak niestety miałem :/ Ten dzień nie zapowiada absolutnie nic pozytywnego. Trzeba wykonać kilka telefonów i pójść w miejsca w których odechciewa się żyć. A na koniec dnia znowu będę musiał udawać, że podoba mi się zespół, który akurat gra... bo "reggae przecież fajne jest" i każdy musi lubić reggae- damn...

I w głowie tylko ta jedna myśl "może by to wszystko poprzekładać, odwołać, zapomnieć". Ni da rady niestety, więc spadam rzucić się w wir negatywnych uczuć.

Puszcze sobie Metallikę... albo nie włączę radio... O! w radiu leci Metallica :)

środa, 3 marca 2010

Pierwsze wyjście z mroku


Heh zostałem nakryty! Do tej pory wstrzymywałem się z publikowaniem gdziekolwiek tego bloga sądząc, że jest to tylko wytwór mojego słomianego zapału. Ale wczoraj wyszło na jaw, że jednak mnie tutaj ktoś odwiedza i czyta to wszystko co tutaj spisuję- moja własna żona :) . Sprawdźmy więc co się stanie, jak wszyscy się dowiedzą o tej stronie ;)

W końcu krytykując wszystko do o koła muszę... powinienem... byłoby w porządku... poddać się krytyce innych. Zżera mnie więc ciekawość dyskusji jakie wywołają moje opinie w tym miejscu.

Let's the show begin!

wtorek, 2 marca 2010

Wszyscy wszystkich robią w ch***

"Żyje w kraju w którym wszyscy chcą mnie zrobic w Ch" - znacie tą piosenkę? Jeszcze nie dawno leciała co 10 minut w Esce Rock. Jakoś ostatnio dociera do mnie coraz więcej sygnałów, że tak jest naprawdę. Przykładów przychodzi mi do głowy na szybko kilkanaście.

Niedawno poprosiłem znajomego, aby pomógł przy jakiejś większej akcji w naszym klubie- tak po prostu za browara. Odmawiając tłumaczył się na 100 głupich sposobów, a kiedy okazało się, że robota wcale nie będzie taka ciężka i właściwie jego obecność przy tym jest symboliczna tylko - zaczął truć mi dupę jak to on bardzo chce pomóc...

Innym razem organizując koncert zadzwonił do mnie członek zespołu z pretensjami, że czegoś tam nie zrobiliśmy. Zdziwiło mnie to bo nigdy nikomu nie obiecaliśmy niczego, ale jako, że jestem człowiekiem zawsze starającym się wyjść z twarzą zaproponowałem mu lepszy układ i wywiązałem się z umowy. Koleś widząc, że trafił na człowieka którego może namawiać na różne rzeczy zadzwonił do mnie ponownie próbując wcisnąc kit, że znowu cos obiecałem a nie zrobiłem...

No i jakby na podsumowanie tego. Dzisiaj ukazał się na naszym portalu felieton Alkora, w którym opisuję historię menadżera zespołu rockowego, który nie wiadomo po co naściemniał wszystkim jak tylko mógł i zostawił wszystkich na lodzie...

Damn... Kiedy w końcu ta wiosna przyjdzie... Ludzie są lepsi na wiosnę.

poniedziałek, 1 marca 2010

TOP 10 na zeszły miesiąc

Codziennie siedząc przed komputerem uzależniłem się od muzyki. Czuje się najzwyczajniej w świecie źle jak w tle nie leci nic. Często się nawet łapie na tym, że od kilku godzin słucham jednego kawałka, który się po prostu zapętlił. Wymyśliłem dzisiaj rano sobie, że na tym blogu podsumuje ten miesiąc swoim TOP 10. Akurat dobrze się składa bo mamy pierwszy dzien miesiąca.

A więc...

- The Agonist "Business Suits and Combat Boots"
- Madseed "Yellow Bus"
- Clockwise "Hope"
- eM "Trudna Świadomośc"
- Lacuna Coil "Last Goodbye"
- Funk4Fun "Give me more funky music"
- Machine Head "Halo"
- Social Cancer "Piss on your face"
- Dilana "Time after time"
- Empire "Welcome to hell"

To chyba najbardziej zróżnicowana lista świata. Specjalnie darowałem sobie numerowanie bo nie o to tutaj chodziło. Ciekawe co będzie za miesiąc? ;]