Nie dalej jak dwa dni temu olśniło mnie podczas koncertu zespołu Dry. Fakt o którym niby wiedziałem od lat, a jednak nie do końca go rozumiałem. W mojej głowie zespoły prawie w oka mgnieniu podzieliły się na dwie grupy- te ze świadomością tego co grają i te które grają ale same sobie nie rozumieją.
Pierwsza grupa to kapele składające się z muzyków, którzy wiedzą co się w danym momencie utworu dzieje. Wiedzą, że graja w rytmie 4/4, wiedzą, że do akordu D pasuje cała skala dźwięków i potrafią to wykorzystać. Opierając się na fundamentalnych zasadach muzyki bawiąc się dźwiękami i eksperymentując, tworząc przy tym wszystkim złożone utwory które wydają się ciekawsze.
Druga grupa to nie zawsze młodsi i nie zawsze mniej doświadczeni grajkowie, ale absolutnie nie wiedzą co się wokół nich i z nimi samymi dzieje podczas grania utworu. Gdyby im wyłączyć prąd i zatrzymać ich w jednym momencie zadając kolejno pytanie "Co akurat grasz?"- gitarzysta odpowiedziałby, że jest w połowie fajnego riffu który wymyślił siedząc na kiblu, basista stwierdziłby, że gra "doły" dźwięków gitarzysty, perkusista pamiętałby, że ostatnio uderzył werbel, ale co za tym idzie nikt nie wie, a wokalista pewnie zadałby pytanie "a coś nie tak?".
Zadziwiający jest fakt, że obie grupy potrafią rozruszać publiczność tak samo, obie dadzą takiego samego czadu i pewnie mają po tyle samo fanów. Ale biorąc po uwagę mój nowy system krytyki zespołu muzycznego wieeeele kapel straciło u mnie cząstkę zachwytu właśnie przez brak świadomości muzycznej.
Pierwsza grupa to kapele składające się z muzyków, którzy wiedzą co się w danym momencie utworu dzieje. Wiedzą, że graja w rytmie 4/4, wiedzą, że do akordu D pasuje cała skala dźwięków i potrafią to wykorzystać. Opierając się na fundamentalnych zasadach muzyki bawiąc się dźwiękami i eksperymentując, tworząc przy tym wszystkim złożone utwory które wydają się ciekawsze.
Druga grupa to nie zawsze młodsi i nie zawsze mniej doświadczeni grajkowie, ale absolutnie nie wiedzą co się wokół nich i z nimi samymi dzieje podczas grania utworu. Gdyby im wyłączyć prąd i zatrzymać ich w jednym momencie zadając kolejno pytanie "Co akurat grasz?"- gitarzysta odpowiedziałby, że jest w połowie fajnego riffu który wymyślił siedząc na kiblu, basista stwierdziłby, że gra "doły" dźwięków gitarzysty, perkusista pamiętałby, że ostatnio uderzył werbel, ale co za tym idzie nikt nie wie, a wokalista pewnie zadałby pytanie "a coś nie tak?".
Zadziwiający jest fakt, że obie grupy potrafią rozruszać publiczność tak samo, obie dadzą takiego samego czadu i pewnie mają po tyle samo fanów. Ale biorąc po uwagę mój nowy system krytyki zespołu muzycznego wieeeele kapel straciło u mnie cząstkę zachwytu właśnie przez brak świadomości muzycznej.
