Mało kto wie, że jednym z moich zainteresowań są programy kulinarne- oczywiście nie polskie edycje Pascala i podobne mu pokazywanie jak usmażyć kotleta, ale stojące co najmiej kilka półek wyżej programy Gordona Ramsaya, który zresztą obok Jeremiego Clarcksona i Jamesa May'a uważam za swojego telewizyjnego idola.
Naoglądałem się oczywiście jego programów, gdzie połowy składników nie znałem, a drugiej połowy nie ma na polskim rynku. Do teraz nie wiem co mnie pokusiło, żeby wybrać się do sklepu i za porąbane pieniądze kupić homara (mrożonego oczywiście). Plan brzmiał na prawdę dumnie: "Homar z makaronem podany z ratatoullie"...
No i wyszło jak zawsze... 15 minut walki żeby dobrać się do mięsa. Narzędzia jakie z żoną użyliśmy wykorzystywane są tez pewnie w stoczni. Makaron gumiasty wyschnął międzyczasie tworząc zbitą masę pochodzącą z innej planety. Całą sytuacje ratowały warzywa, których okazało się i tak za mało...
Tak więc uwielbiam gotowanie, ale zdecydowanie pozostawię je profesjonalistom :]
Naoglądałem się oczywiście jego programów, gdzie połowy składników nie znałem, a drugiej połowy nie ma na polskim rynku. Do teraz nie wiem co mnie pokusiło, żeby wybrać się do sklepu i za porąbane pieniądze kupić homara (mrożonego oczywiście). Plan brzmiał na prawdę dumnie: "Homar z makaronem podany z ratatoullie"...
No i wyszło jak zawsze... 15 minut walki żeby dobrać się do mięsa. Narzędzia jakie z żoną użyliśmy wykorzystywane są tez pewnie w stoczni. Makaron gumiasty wyschnął międzyczasie tworząc zbitą masę pochodzącą z innej planety. Całą sytuacje ratowały warzywa, których okazało się i tak za mało...
Tak więc uwielbiam gotowanie, ale zdecydowanie pozostawię je profesjonalistom :]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz