Dzisiaj (zresztą po wczoraj) ciągłe zdenerwowanie, napięcie i zwykły ludzki wkurw stał się przyczyną zrealizowania w 100% całego dziennego planu. Pomijam, że zaraz ruszam do klubu i pewnie okaże się, że jednak doba potrafi zakończyć się zupełnie inaczej niż jest to przewidziane, ale miejmy nadzieje, że to tylko nieuzasadniony pesymizm.
Po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że w życiu trzeba czasami się wkurzyć, żeby przez coś przejść. Tym samym absolutnie odcinam się od światopoglądu ludzi niby wiecznie wyluzowanych- jedna wielka bzdura!
Może ma to tez związek z muzyką... W końcu metal jest powszechnie uznawany, za dźwięki powstałe w wyniku jakiejś złości czy innych negatywnych uczuć- to też akurat wsadziłbym między bajki bo sam słuchając (czy w przeszłości tworząc) tego typu muzykę czułem najzwyklejszą w świecie radość. Z czystego lenistwa w tym miejscu olewam zastanawianie się nad tym i jadę do ROCKZa się powkurzac :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz